2011-12-22 18:09:47
let's face it
Boli mnie głowa i boli mnie brzuch. Wszystko od 4 dni. Dzisiaj zdecydowałam, że nie idę do pracy. Mam nadzieję, że to tylko wirus, a nie znowu TO.
Na ROCa się nie dostałam, za to idę na scheduling, czyli będę robić coś, czego nie nawidzę i śni mi się w koszmarach nocnych - umawianie kandydadów ta AC interviews.
Mój przyszły zespół to banda cwaniaków i zadufanych w sobie gówniarzy. Przewodi nimi moja była przełożona i już widzę, jak na mnie czycha i na to, by wyłapać każdy mój błąd i starać się udowodnić, że źle pracuję....
Jaka ona jest? Przykład: w pracy mamy zawsze DOBROWOLNĄ tradycyjną zbiórkę po 2 zł jak ktoś ma urodziny. Czasami ktoś nie ma tych 2 zł, czasami po prostu nie chce dać, a ona potrafi podejść do niego przy wszystkich i powiedzieć, że jeszcze nie wpłacił....
Managerka mojego zespołu zapytała mi się wręcz, co ja na to, że znowu będę pracować z wyżej wspomnianą P.? Odpowiedziałam na to, że jakoś to przeżyję.
Bez komentarza.
W każdym razie jeżeli chcę awans, to MUSZĘ przez to piekło przebrnąć. Nawet lubię to, co teraz robię, czyli cały systemowy świat: raporty, liczby, cisza i spokój. Tam jestem bezpieczna i tam jest mi dobrze. Umiem to i lubię to, ale siedząc tam nigdy nic nie osiągnę.
Mam nadzieję, że wszystko pójdzie ok.
skomentuj (0)